Ekstremalnie nudny kosmetyczny post:D


Hey! Tak jak obiecałam, wracam z całkowicie kosmetycznym postem!:) Kosmetyki nigdy nie będą zbyt często gościły na moim blogu, bo chociaż jestem “kosmetyczną maniaczką” to raczej wolę mieć jeden dobry, drogi krem niż piętnaście różnych “takich sobie”. Jak wiadomo do kosmetycznych postów potrzebny jest kontent, ja wykorzystam całe zasoby w tym jednym wyjątkowym wpisie:) Przy okazji mojego odejścia od codziennego pełnego makijażu, zaczęłam namiętnie dbać o moją twarz, żeby ten make up faktycznie nie był potrzebny. Okay może jednak napisze jeszcze jeden post o moim makijażu, gdyż ten będzie stricte o pielęgnacji:) Nie dodawałam zdjęcia, ale makijaż zmywam naturalnym olejem kokosowym:) serio.. żadne toniki, mleczka, płyny do demakijażu, wszystko to podrażniało mi zawsze oczy. W mojej łazience po prostu stoi słoiczek organicznego oleju kokosowego, nakładam troszkę szpatułką na dłoń, czekam aż się rozpuści nakładam bezpośrednio na rzęsy bądź na wacik i zmywam tusz:) ❤ gorąco polecam! pamiętajcie tylko żeby poźniej umyć buzię mydłem do mycia twarzy czy jakimś peelingiem, bo rano będziecie trochę cuchnąć zjełczałym olejem:D okay potem wchodzi maska! ❤img_0195

Manuka Honey Detoxifying Facial Mask – Swisse- rewelacyjna  maska w której skład wchodzą: miód z Nowej Zelandii, węgiel drzewny (maska jest ciemno szara), kaolinit (naturalny minerał), kwas salicylowy, aloes, zielone i czerwone algi. Maska nie zawiera  konserwantów, zrobiona jest w 98% z naturalnych produktów. Świetnie oczyszcza buzię, zostawia się ją na 10-15 minut na twarzy, czeka aż wyschnie a następnie zmywa ciepłą wodą:) Koszt takiej maseczki to $20 – czyli bardzo tanio. Marka chyba nie jest dostępna w Polsce, ale jeśli wiedzieliście, wiecie  coś na ten temat, dajcie znać:) Ja po prostu się nie orientuję:)

Okay, po masce przychodzi czas na peeling, chociaż chyba kolejność powinna być odwrotna, nie robie maski ani peelingu codziennie, tylko raz czasami 2 razy w tygodniu – przemiennie.

img_0197-1Powyżej cała seria “goodness”- scrub/peeling do twarzy jest w 100% naturalny, vege w jego skład wchodzą głównie, sproszkowany pumeks, nasiona chia, olej kokosowy i awokado ❤ Koszt to jakieś $17 za 50ml.

Codziennie rano przed nałożenie mojego krem BB nakładam na twarz Goodness – every morning moisturiser ❤ uwielbiam go bo jest z imbirem, i ma orzeźwiający zapach ❤ Koszt $20.

Przed sen natomiast stosuję zamiennie trzy olejki. Pierwszy to olejek z nasion chia ❤ cztery kropelki olejku rozcieram w dłoniach i na ciepło nakładam na twarz delikatnymi ruchami ❤ cudowne kojące uczucie i piękna nawilżona cera każdego poranka ❤ img_0196-1Rosehip Oil – czyli olejek z owoców z dzikiej róży ❤ Jest genialny, przede wszystkim ma cudowne zastosowanie na blizny jak i wszelkie zmiany skórne spowodowane przez słońce. Do tego wyrównuję skórę czyli zmarszczki:D moje czoło naprawdę jest gładsze! Jest świetnym antyoksydantem, rozświetla cerę – generalnie ma cudowne działanie. Koszt: sprawdziłam w internecie i niby da się kupić za $12 O_0 ale w Sydney nie znalazłam taniej niż za $25, co jak na naturalny 30ml olejek jest i  genialną ceną:)img_0199-1Ostatni olejek, mój najukochańszy z mojej najukochańszej firmy<3 Parsley Seed- Aesop- jest to najlepszy olejek jakiego w życiu używałam –  w ogóle dla mnie wszytskie kosmetyki Aesop są najgenialniejsze na świecie i gdyby nie ceny… chętnie zaopatrzyłabym sobie nimi całą łazienkę! ❤ olejek ma identyczne działanie jak powyższe produkty, czyli wygładza skórę, nawilża i odżywia, ale po nim jedynym budząc się rano czuję jakby moja skora była u kosmetyczki przez całą noc i właśnie skończyłam jakiś upiększający zabieg:D zero worków pod oczami, zaczerwienień po prostu cudo. Jego konsystencja jest też troszkę inna – jak dla mnie “cierpko-oleista” ale świetnie się wchłania pozostawiając twarz rzeczywiście nawilżoną a nie lekko tłustą. Cena to – niestety – $60 za 25 ml. Nie mniej jednak przy stosowaniu 3-4 kropelek co 3 dni, wystarcza na dość długo, ja właśnie zakupiłam nowe opakowanie. Na powyższym zdjęciu, znajduje się jeszcze nawilżający balsam do ciała, chociaż jeśli chodzi o nawilżenie ciała jestem zwolenniczką firmy Palmer’s – uwielbiam i polecam w 100000000000% niedrogie, w miarę eko i przede wszystkim w cudowny sposób leczą skórę! Natomiast ten powyższy, jest fajną opcją lekkiego balsamu do zastosowania przed wyjściem chociażby na imprezę, ma świetny (specyficzny australijski) zapach ❤ i za to go kocham! ❤img_0198Ostatnim kosmetykiem jest: Tea Tree Water – Lush – czyli woda z drzewa herbacianego… uwielbiam ten tonik w sprayu, świetny żeby oczyścić, przemyć twarz, odświeżyć, produkt antybakteryjny, więc zapobiega powstawaniu wyprysków czy innych niedoskonałości.  Koszt: $20 za 250ml, jest chyba jeszcze dostępna wersja 100ml za jakieś $10:)

Okay:D To chyba na tyle:)  jak widzicie z kosmetykami u mnie krucho:D mam jeszcze taki travel kit z Clinique tam jest kilka kremów i jakieś maski, kiedyś miałam o tym pisać, ale oczywiście się nie zmotywowałam:D

Mam jeszcze jeden ulubiony balsam do ciała totalnie aussie:D 1 litr produktu wygląda jak kanister na paliwo z pompką:D ale jest mega! przez całe lato używałam go codziennie ze względu na filtr 50 (na zdjęciu poniżej macie dwie mniejsze wersje i z filtrem 30 < spf30 kupiłam na lato w Polsce (chciałabym się jednak trochę opalić)>img_0529Mój ulubiony kosmetyk ❤ Mam gdzieś zdjęcie tego litrowego kanisterka ale nie chce mi się teraz przeszukiwać mojej kilkunasto tysięcznej kolekcji zdjęć:D

Okay miało byc tylko o pielęgnacji twarzy, ale zerknęłam na szafkę i znalazłam jeszcze kilka kosmetyków do ciała:D

img_0528Z tym aloesowym sprayem nie rozstawałam się przez całe lato, a kiedy przez przypadek wypoczywając na Coogee spaliłam sobie nogi żel okazał się wspaniałym lekarstwem, co nie zmienia faktu, że i tak nie mogłam spać przez trzy dni:/

img_0527Na koniec moje kosmetyki które stosuje sporadycznie, albo bez pośrednio przed snem:D !! Tak zasypiam w oparach mgiełki mango temptation Victoria’s Secret:D ❤ Moje dwa ulubione zapachy z VS, co dziwne nie odpowiada mi ich kokos:/ a szkoda, niestety jest jakiś mdły.

Okay:) teraz to już naprawdę koniec, stwierdziłam, że nie będę hipokrytką i pokaże wam wszystko:D Piszcie co sądzicie i czy coś Wam się podoba, przy okazji wakacji chciałam zrobić małe rozdanie na blogu, więc jeśli macie ochotę na jakiś (może szczególnie Aussie?) kosmetyk dajcie znać! to coś na pewno wymyślę:) Buziaki! Dzisiaj zasypię Was postami, mam wenę:D Kisses!

 

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s